Wiarygodność zbiórki potwierdzona
Promyk nadziei i ogromna bariera
Ania to wspaniała mama, córka i siostra. Osoba pełna ciepła, pasji i niezwykłej energii. Od 15 lat z zaangażowaniem pracuje jako menadżer w branży optycznej – praca to jej pasja, a ludzi wokół uczyła, że nigdy nie warto się poddawać i zawsze trzeba wierzyć we własne możliwości. Największą miłością jej życia są jednak synowie. Jeszcze w styczniu 2026 roku ich codzienność była zupełnie zwyczajna. Był uśmiech, plany na wspólne ferie i mnóstwo ciepła. Nikt nie przypuszczał, że ten spokój za chwilę rozpadnie się na kawałki.

31 stycznia Ania obudziła się z potężnym bólem głowy. Chwilę później doszło podwójne widzenie i zez. Szybka wizyta na SOR-ze i wyrok, który brzmiał jak wyrok śmierci: tętniak prawej tętnicy kręgowej. W jej głowie tkwiła tykająca bomba. Mimo ogromnego strachu i trudności z codziennym funkcjonowaniem, Ania podjęła walkę. Termin operacji wyznaczono na 3 marca. Mieliśmy nadzieję, że to koniec koszmaru. Po zabiegu doszło do powikłań – krwotok podpajęczynówkowy zalał kanał kręgowy. Konieczna była natychmiastowa operacja. Ceną za ratowanie życia okazał się niedowład prawych kończyn. Jakby tego było mało, u Ani rozwinęło się ciężkie zapalenie płuc. Przez ponad miesiąc o każdy jej oddech walczył respirator.

Od maja jej stan zaczął się poprawiać. Lekarze i fizjoterapeuci robią wszystko, by postawić ją na nogi, ale walka z tak poważnymi uszkodzeniami wymaga czasu i specjalistycznego sprzętu. Jedyną szansą na to, by Ania znów mogła chodzić i wróciła do swoich synów, jest intensywna rehabilitacja w specjalistycznym ośrodku. Do tego dojdzie późniejsza opieka i dalsza terapia – ogromny koszt. Ania przez całe życie była tą osobą, która dawała siłę innym. Dziś to ona potrzebuje naszego wsparcia. Jej synowie codziennie czekają na mamę, która wróci do domu o własnych siłach. Prosimy Was z całego serca – nie pozwólmy, by bariera finansowa odebrała jej szansę na sprawność! Pomóżmy Ani wrzucić kolejny bieg w walce o zdrowie. Rodzina Ani